15-06-2009

“Ziemia obiecana” Wł. Reymonta jako studium z zakresu nauk społeczno-ekonomicznych. cz -1

“Ziemia obiecana” Wł. Reymonta jako studium z zakresu nauk społeczno-ekonomicznych.
Diagnoza fuzji cywilizacji konkretu i cywilizacji handlu.
Czy fakty powinny być odnoszone do prawdy i piękna?

część I

Uwagi wstępne

Krytyczne studium ideologii i praktyki kapitalizmu Władysław Reymont napisał ponad sto lat temu1. Dzieło wyszło w r. 1899. Było to unikalne w skali świata studium społeczno-ekonomiczne kapitalizmu. Dzieło Reymonta zostało osadzone w materiale obserwacyjnym z miasta Łodzi - w oazie kapitalizmu, zebranym przez autora na przełomie wi eków. Reymont wprowadził własną metodę badawczą. Badał, na czym polega piękno i brzydota prężnie rozwijającego się na ziemiach polskich kapitalizmu. Trzeba tu brać pod uwagę, że Reymont badał nie tyle polski kapitalizm, ile kapitalizm rozwijający się pod obcą administracją, często polskojęzyczną. To jest osobna sprawa, której tu nie chcę poruszać.
Zakładał tedy Reymont, że jest jakieś piękno kapitalistycznego sposobu zarządzania i w ogóle gospodarowania zasobami ludzkimi i środkami produkcji. Badał to piękno i pokazywał jego supremum górne. Co jest supremum górnym tego piękna? Zjawia się to supremum górne przez założenie jakiejś najszalchetniejszej odmiany kapitalizmu. Rzecz jasna, piękno przejawia się przez prawa ogólne, zatem i w przypadku kapitalizmu tak by było. Czyli trzeba badać prawa ogólne.
Innymi słowy, Reymont analizował limitacyjną stronę kapitalizmu, czyli nie moralizował. Przeciwnie, za wszelką cenę chciał się dopatrzeć piękna w konstrukcjach umysłu chytrego2. (Osobne zagadnienie to zniekształcanie piękna przez umysł chytry, przez Sprytnego). Nie uważam, że umysł chytry jest etycznie neutralny, że - jak mówią moi koledzy - „to tylko człowiek robi z niego raz dobry, a raz zły użytek i od człowieka wszystko tu zależy”. Zbliżam się raczej do poglądów wybitmego pisarza - Stanisława Srokowskiego, który w swej wizjonerskiej powieści “Anioł zagłady”3 twierdzi, że degeneracja wzrastai ukazuje jej mechanizmu tego wzrastania.
*
Muszę się sprzeciwić uczestnikom Seminarium (w Politechnice Wrocławskiej, C-7, p. 1005) z Teorii Piękna w sprawie użytków branych z umysłu chytrego. Moim zdaniem 1. stan stacjonarny nie jest zachowany, 2. cykliczność złych i dobrych użytków z umysłu chytrego jest ograniczona, inaczej (i dopełniająco): twierdzę, że: 3. umysł chytry, ten który liczydłoupodabnia4 świat, wprost poprzedza Tanatosa (a więc wcale nie poprzedza większego dobra, rozwoju, ani świetlanej przyszłości, ani nawet przyszłości).

Czy należy mówić o prawach ogólnych w kontekście “Ziemi obiecanej” ?
Sprawa piękna i praw ogólnych

Powiedzielibyśmy więc, że w “Ziemi obiecanej”, Reymont pokazał, gdzie leżą granice umysłu zyskownego, wykształconego cywilizacją przemysłową, urbanistyczną. Wbrew niektórym polonistom, wydaje się, że: 1. należy mówić o prawach ogólnych, skoro Reymont pokazał limitującą stronę kapitalizmu, 2. jeżeli mówimy o pięknie, to zawsze w kategoriach praw ogólnych, nigdy inaczej. A czy jest odwrotnie? Jeżeli mamy prawa ogólne, to chyba mamy konieczny, choć może nie wystarczający do końca warunek, aby ogólne było też pięknem. Są sytuacje szczególnie rzadkie, których złożoność komplikuje wystarczalność ogólnego jako piękna pełnego. Zwykle ogólne (generowane np. przez symetrię) jest piękne. Pewne szczegółowe warunki mogą utrudnić utożsamienie ogólnego z pięknem, zniweczyć wystarczalność ogólnego jako piękna. Jednak pomocne sa tu transcendentalia dobra i prawdy. Jeżeli ogólne koresponduje z dobrem i ze stanem faktycznym, wówczas ogólne jest pięknem.
Faktem jest, że Reymont nie tylko odnotował wydarzenia w mieście Łodzi. Był kimś więcej aniżeli obserwatorem faktów, spotkań, koincydencji, rozmów, namiętności. Zdawał sobie sprawę z wartości (małej) kapitalizmu, lecz wskutek patrzenia na kapitalizm przez szkiełko i oko Reymont nie mógł posługiwać się autorytetami krytyków kapitalizmu. Reymont, gdyby dziś żył, to nie mógłby rewidować kapitalizmu z pozycji Matki Teresy i Jana Pawła II jako Ojca Świętego. Mógłby jednak w spuściźnie Matki Teresy dopatrzeć się mechaniki kapitalizmu. Mógłby też, w łatwy sposób, przytaczać naukowe analizy Jana Pawła II jako profesora, badacza, a nie moralizatora, Papieża.
Reymont obrał znakomitą, „matematyczną”, metodę krytyki. Zamiast od początku werbalnie negować kapitalizm, zamiast pracować w trybie kaznodziejskim, chciał dopatrzeć się piękna w kapitalistycznej gospodarce. Czynił to na wiele sposobów, na przykład sposobem przez prawa. Jego sposób przez prawa polega na transformowaniu (przepuszczaniu) wydarzeń przez aparaturę pomiarową, którą nazwałbym „analizatorem spektralnego”. Co ten analizator spektralny robi? - Rozbija rzeczywistość społeczno-ekonomiczną, czyli poszukuje 1. praw ogólnych i 2. praw szczegółowych.
Reymont napisał dzieło właściwie z zakresu … etyki, a nie jakąś tam sobie powieść. Owa „matematyczność” w “Ziemi obiecanej” polega na tym, między innymi, że Reymont nie napomina. Reymont formułuje “wszystko” - czyli całą tę codzienną gonitwę życia w kapitalizmie (w Łodzi) - przez prawa. Życie codzienne to splot okoliczności, na pozór bez sensu, paplanina, wydarzenia, które przychodzą jakoby z nikąd. Tymczasem Reymont nastawia swą własną sieć. I odkrywa różne prawa ludzkiej gonitwy w systemie kapitalistycznym. Odkrywa, że codzienna udręka życia ma prawa. Reymont, moim zdaniem, rozszyfrowuje enigmę codziennego życia, rozszyfrowywuje kapitalizm.
Mam tedy nadzieję, że trochę rozjaśniłem pojęcie omawianej tu „Reymontowskiej matematyczności”. Są to prawa ogólne i szczegółowe. Niektóre z nich podawane są jako największe osiągnięcia ludzkiego geniuszu - w sprowadzanych po r.1989 książkach na temat systemu kapitalistycznego, zarządzania, teorii negocjacji. I tak, podaję dla przykładu, polska prasa prawiciwa, idąc za mediami zachodnimi, niezwykle dobitnie reklamowała książkę pt. “Sztuka negocjacji” G. Nierenberga, który awansował na największy autorytet w komunikacji, nie tylko na zwykłego znawcę kapitalizmu, lecz na ośrodek mądrości, w którym lekcje pobierali najmożniejsi tego świata i ich doradcy. (Najmożniejsi są traktowani jako najpiękniejsi). Tymczasem, ze stanowiska czytelnika „Ziemi obiecanej” jest to reklama podręcznika miernego, pełnego intelektualnej brzydoty, która się bierze tam, gdzie kwantyfikacja egzystencjalna bierze górę. Zaznaczam: zawsze odbywa się to kosztem symetrii. W książce reklamowanego „autorytetu” znajdujemy prawa i dyrektywy odkryte przez Reymonta i jedynie sztywny gorset autentycznej sztuki negocacji, obecnej na kartach „Ziemi obiecanej”. Do szczególnie prymitywnych dyrektyw szczegółowych należy dyrektywa podpalania przy okazji pokonywania różnego rodzaju trudności. Podpalenie wywołuje pewne skutki. W kapitalizmie działałoby prawo płomienia (tu konkretnie - niszczenia podupadającego interesu, aby jeszcze nielegalnie zarobić), odkryte przez Reymonta w „Ziemi obiecanej”. Nie docenia się, że dyrektywy operacyjne zalecane przez najwybitniejszych zachodnich uczonych -teoretyków z zakresu komunikacji (sic!) były znane Reymontowi. W ten sposób należy, moim zdaniem, spojrzeć na „Ziemię obiecaną”. Słowa te kieruję zwłaszcza do polonistów, którzy zajmują się sprawami dialogu, komunikacji.
Praw szczegółowych nie należy mylić z prawami ogólnymi. Prawo płomienia w żadnym wypadku nie może być mylone z warstwą praw ogólnych. Prawo płomienia bezwzględnie podlega prawom innym, ale samo nie jest prawem ogólnym. Wymieniony już patron teorii negocjacji podaje zawsze, tylko i wyłącznie, zalecenia. Te zalecenia to zaledwie pierwszy stopień wtajemniczenia. Reymont zaś formułuje jeszcze prawa szczegółowe - rzecz jasna w sposób właściwy dla powieści. Tych praw szczegółowych nie potrafi dojrzeć pionier negocjacji z kapitałem. Mamy tu więc stopień drugi. Wreszcie, Reymont dochodzi do praw ogólnych. Jest to stopień trzeci. Ostatecznie, Reymont prawa szczegółowe odnosi do praw ogólnych. Mamy tu czwarty stopień wtajemniczenia.
Prawo szczegółowe płomienia jest niesamodzielne wobec praw ogólniejszych, lecz wymagających różnych zabiegów poznawczych. Prawem płomienia upajał się archetyp bestii, Starożytny Podpalacz, którego nazwa częściowo pokrywa się z nazwą umysłu liczydłoupodobnionego, imienia bestii. Jak zauważyła prof. Elżbieta Pietruska-Madej w jakoby racjonalnym XX w. prawo płomienia racjonalnie aplikowały wojska niemieckie. W przypadku Polski - do skutecznego zmniejszania, u zarania II Wojny Światowej, po upadku Powstania, w październiku 1944r. - przyszłego znaczenia Polski w Europie. Prawo płomienia ma znaczenie dla zniszczeń w sferze duchowej, kulturowej. Jest ono związane z szerszymi prawami i wymaga różnych dodatkowych dookreśleń, co pozostawiamy jako temat możliwego zajęcia dla innych.
Prawo płomienia związane jest z zasadą niszczenia. Tam gdzie następuje zniszczenie, tam powstaje próżnia, a życie nie znosi próżni. Próżnię wypełnia Ersatz, często fikcja, przeszeregowanie wartości. Prawem płomienia może rządzić finansizm. Sposoby zarządzania substancją ludzką i środkami produkcji Reymont odnosi do sektora finansowego. I tak, Reymont odkrywa w swej powieści, że w kapitalizmie, produkcją zawiaduje nie siła robocza, ani technika, lecz sektor finansowy, kredytowy. Jest to fragment wtajemniczenia stopnia trzeciego i czwartego.
Reymont owszem rozpoznaje podpalenia, jako prawa szczegółowe - w ramach szerszych: trzeciego i czwartego stopnia. Siłę praw szczegółowych odnajdujemy we współczesnych poradach (podręcznikach) dla”“młodych, przedsiębiorczych ludzi, którzy są bardzo ambitni i chcą zdobyć pozycję”. Podpalenia są jednak związane z prawami ogólnymi rozwiązywania konfliktów w kapitalizmie - i z tego doskonale sobie zdaje sprawę Reymont. Prawo płomienia jest związane z prawem dezintegracji. (Pozostawię tu na boku zagadnienie dezintegracji pozytywnej rozwijanej przez Kazimierza Dąbrowskiego, który faworyzuje ciągłość, lex continui, wierzy w integrację).

Inflacja realnego.
Fikcja Wszechświata Pieniądza (FWP).

Reymont pokazuje, że realna produkcja, prawdziwe życzenia pracy, realne życzenie rozwoju rodzin, że to wszystko, co jest takie w życiu oczywiste dla każdego człowieka, jest w kapitalizmie bez znaczenia wobec wytworzonej przez system kapitalistyczny niebywałej Fikcji Wszechświata Pieniądza (FWP). To całe realne ludzkie pragnienie jest w kapitalizmie bez znaczenia wobec wyalienowania pieniądza. Chodzi o wyalienowanie pieniądza z realnego życia, z życia fizycznego człowieka, który jednak koniec końców bazuje na środkach produkcji, na sposobach wytwarzania produktów (a nie fikcji), na odniesieniu do innych ludzi. Realne życie każe nam odnosić się do drugiego, a kapitalizm tymczasem podpowiada (pod rygorem usunięcia z życia!), aby z tego odnoszenia rezygnować i dbać tylko o siebie, a właściwie o tzw. swój własny interes. To myślenie jest związane z użyciem świata, z pragmatyzmem, dostrzeganiem w świecie materialnego aspektu związanego z efektywnością (zagadnienie efektywności widzę inaczej).
Pieniądz buduje swe własne królestwo, odrębne od projektów inżynierskich, robotniczych, rodzinnych. Liczy się sam transfer pieniądza. Widzi to bezstronny obserwator tego wszystkiego, co mówiono w mediach od r. 1989 - wszak Polskę zamieniliśmy dla zabawy w dom eksperymentalny w celu obserwowania istoty kapitalizmu (no i sprawdzania podstaw rachunku prawdopodobieństwa). W Polsce, czyli w idealnym obserwatorium kapitalizmu, obserwujemy taniec transferu pieniądza, jego fikcję. Obserwator zadłużenia Ursusa, Stoczni Gdańskiej, Cementowni Górażdże, hut szkła i stali np. Huty Stronie Śląskie, Warszawa, Lenina, Katowice, Baildon, a także szkół, domów dla starców, opieki paliatywnej, przedszkoli i żłobków, może śmiało powiedzieć, że system kapitalistyczny ma za nic wszelkie życie i każdą produkcję. Czysta manipulacją monetarną, a nawet pieniężną, lecz bez pieniędzy, można wykazać zadłużenie producenta lub życia. Kapitalizm w Polsce pokazał, że straty przynosi produkcja i życie w ogóle. Może to być najlepsza produkcja i każde życie. Każdy obserwator fikcji zadłużenia (cukrowni, przedszkolaków etc.) widzi, że diagnoza Reymonta, pomimo upływu stulecia, nie straciła niczego ze swej aktualności. Reymont zdawał sobie sprawę z tego prawa ogólnego, iż samymi transferami pieniądza, zresztą wyalienowanego z pieniądza (realnego pieniądza), można doprowadzać do bankructwa i szpitale i doskonałe stalownie, i cementownie i stocznie.
Życie jest realne i tylko życie. Należy tymczasem podziwiać tych, którzy w imię wprowadzenia kapitalizmu w latach 1989-2004, byli w stanie wykazać absolutną nieekonomiczność dowolnej formy i fazy życia. Jak się wydaje w kapitalizmie nieopłacalne może być nawet narzeczeństwo, „chodzenie” z sobą młodzieży, życie małżeńskie, życie rodzinne, śluby, narodziny dzieci. Dopiero po wprowadzeniu kapitalizmu w Polsce widziałem na murach takie hasła: “Bądź biseksualny, podwój swe szanse wygrania”. Wydaje się mi, że przed wprowadzeniem Wolnego Rynku (WR)6, przed rokiem 1989, takiego poczucia gry w Wielką Ruletkę (WR) z własnym ludzkim losem kiedyś absolutnie nie było, oraz że WR ma w stosunku do człowieka (ludzkiej osobowości) odczyn ewidentnie dodatni, wpływający destrukcyjnie. Wolno mówić o odczynie WR+. Odczyn ten jest odpowiedzialny za eutanazję, rozwój przez zwijanie, skakanie z X piętra z dziećmi pod pachą, eksmisje, a na poziomie logiki „rozwoju” cywilizacji - obserwowaną seksmisję.
Reymont zatem wykrył Inflację realnego, tego co jest realne - produkcji, rodzin, wszelkiego życia, pracy, pracowniczości. W kapitalizmie powstaje wielki balon fikcji, który porywa do niegościnnej stratosfery rodziny, małżeństwa, młodzież; nawet aniołki mają upaść. Atoli już dzieci rozwijają wyrafinowane sposoby morderstw, metody prowadzenia wojny aniołków. Wszystko podlega sztucznemu obliczeniu, a przez to wzmożeniu hazardyzacji. Jest to Fikcja Wszechświata Pieniądza (FWP). Konstrukcja ta ma rozliczne skutki negujące wartość tych, którzy nie znajdują się w obrocie fiskalnym, np. całkowicie zniszczyła zakorzenione w zwykłej pracy, zgodnie z zasadą, że nie liczy się realna produkcja czy ludzka kreatywność, sam rozwój dzieci, pragnienie pracy, dawanie życia, życzenie życia. Liczy się zaś owo szczególne darwinowskie przeżycie, jako dostosowanie, bo życie samo w sobie, bez walki, nikomu nie będzie darowane. Na tym polega Wielka Ruletka (WR). Ona leży u podstaw tzw. Wolnego Rynku (WR).

Drugie prawo ogólne wykryte przez Reymonta. Prawo życia przez chaos i dla chaosu.

Innym prawem ogólnym, oprócz transferu pieniądza, które dostrzegł Reymont, jest prawo życia przez chaos, dla chaosu, przez fragmentaryzację i dla fragmentaryzacji. Chaos ma objąć nawet tradycję - to też Reymont wykrył w swej powieści. Prawu życia przez chaos i dla chaosu podlegają liczne prawa szczegółowe - zjawiska gwałtownych wstrząsów, przeróżne zjawiska pozornie spontanicznego rozwoju kapitalizmu generowanego przez chaos.
Po r. 1989 wybudowaliśmy doskonałe warunki dla śledzenia praw szczegółowych w kapitalizmie i warto z tych edukacyjnych możliwości korzystać, aczkolwiek utrzymanie tego laboratorium jest dość dyskusyjne z powodu wytwarzania od 15 lat rocznego manka - tytułem importu żywności, koszul, płyt meblarskich etc. - rzędu manka Gierkowskiego. Utworzenie tak wysokiego manka (tytułem całkowitego wyłączenia się z uczestnictwa w produkcji przemysłowej świata) pozwala badać kapitalizm in statu nascendi, ergo finansować to obserwatorium kapitalizmu, choć przyznaję, że bez etatów naukowych. Gdyby Polska nie wyłączyła się z życia, zaburzony byłby proces rozwoju kapitalizmu - właśnie przez tzw. komunistyczny centralizm. Dzięki wyłączeniu się z życia Polski (mocy produkcyjnych) dysponujemy najlepszym na świecie obserwatorium kapitalizmu, w którym możemy w przyspieszonym tempie obserwować rozwój kapitalizmu, istotę jego praw. To Postępowe Obserwatorium Lojalnego Stosowania Kapitalizmu (Polska 1989-2000) spełnia wszystkie warunki obserwacji czystej, idealnej, sterylnej. W Polsce - Postępowym Obserwatorium Lokalnego Stosowania Kapitalizmu - doprawdy minimalny jest tu stopień zaburzania przez dotychczasową komunistyczną produkcję. Nie twierdzimy, że w rozwijającym się obserwowanym obiekcie, którym jest rozwój kapitalizmu, czyli jak się to mówi od r. 1989 symulacja (sic!), w ogóle nie istnieje udział pozostałości sprzed roku 1989. Jednakże został on dzięki elitom (?) intelektualnym i politycznym - zminimalizowany.
W „Ziemi obiecanej” Reymont wykrywa, że chaos jest prawem ogólnym, naczelnym. W ciągu stu lat zmieniły się warunki technologiczne produkcji, a jednak to ogólne prawo nie zmieniło się. Zmieniło się oblicze wielu konkretnych przejawów i form kapitalistycznego życia, gospodarowania, a jednak one podlegają chosowi - temu Reymontowskiemu ogólnemu prawu w kapitalizmie. Oprócz tego wszystkie te przejawy podlegają ogólnemu prawu transferu pieniądza - jakże wyraźnie oderwanego od: 1. produkcji, zdolności ludzkich, zamierzeń robotniczych, technicznych, a przede wszystkim od 2. samego pieniądza.
Prawo transferu i prawo alienacji tego transferu od człowieka a nawet od środków technicznych, przybrało formę raka, który toczy gospodarkę opartą na pieniądzu. Gdyby przyszło wymienić wyprodukowane dolary na dobra materialne, zabrakłoby rzeczy, własności. Gdyby zaś przyszło spieniężyć papiery, zabrakłoby dolarów. Dolar już dawno oderwał się od dolara i utworzył królestwo słowa, transferu, czyli METKI, kreskowego kodu, jakby deklaracji. Lecz, rzecz jasna, nie dotyczy to gospodarki części Azji - myślę tu np. o Kazachstanie, Uzbekistanie, Chinach, Rosji. Od r. 1989 gospodarka Polski została objęta patronatem Metki, o czym świadczą zadłużenia od r. 1989 szkół, ośrodków pielęgniarskich, fabryk, mleczarni, spółdzielni, kółek rolniczych, upadłości zakładów produkcyjnych.
Po stu latach od opublikowania „Ziemi obiecanej” podstawowe prawidłowości działania przedsiębiorczego nadal są aktualne. Podobne do Reymontowskich są prawa ogólne i szczegółowe jak i rozliczne dylematy moralne, związane z np. prawem płomienia. Okazuje się, że istnieje logika przedsiębiorczego działania, której wiek nie może zatrzeć.
“Ziemia obiecana” nie jest żadnym przeżytkiem ani zwykłą powieścią, jest dziełem umysłu genialonego, który odkrył karty kapitalizmu - dlatego zaskakuje nas aktualnością, w całej swej oryginalnej postaci literackiej. Notabene, film Andrzeja Wajdy jest jej nieudolna interpretacją, która zresztą, w głównym wątku fabularnym odchodzi od pierwowzoru i wizji Reymonta. Dzieło sztuki często traci, gdy zrywa z zaangażowaniem w dyskurs intelektualny i moralny. Uwzględnienie obecnego kontekstu społecznego mogłoby ukierunkować Nowego Reżysera, który nakręciłby znacznie wybitniejszy film pt. „Ziemia obiecana”. Piękno filmu mogło by być jeszcze większe, gdyby Wajda stał bliżej społecznego kontekstu życia, prawdy, czyli korespondencji z życiem. Na tym polega piękno książki Reymonta - na 1. kontekście społecznym, 2. ogólnej kowariancji7, 3. odkryciu praw ogólnych, które uzależniają prawa szczegółowe, a także dyrektywy.
Reymont zaoferował czytelnikowi opracowanie bogactwa nie tyle faktów i wydarzeń, ile tematów z dziedziny wiedzy o społeczeństwie partycypującym w budowie kapitalizmu. Jego jakościowy analizator spektralny rozbił rzeczywistość na różne jakości. Jakościami tymi są m.in. prawa szczegółowe i prawa ogólne. Prawa szczegółowe widać na przykład w postawach przedsiębiorców. Te postawy są skonstruowane „pod” heurystykę praw szczegółowych. Prawa szczegółowe są w „Ziemi obiecanej” widoczne w postawach tych wszystkich, którzy żyją tak, że ich czynności robocze i wyobrażenia intelektualne podlegają prawu naznaczania (zyskiem) prawej ręki lub czoła. Sądzę, że Reymont nie uważał, aby prawo życia z chaosu i dla chaosu mogło generować integrację, konstrukcję. Ten pomysł integracji Dąbrowskiego dotyczy innych zagadnień, a nie chaosu w sensie kapitalizmu. Dąbrowski nie sugeruje, że istnieje pozytywny chaos (w sensie nadanym przez cywilizację Wolnego Rynku), że człowiek w stanie „przedpokojowym”, „przepływającym”, „przejściowym” może się rozwijać, dać z siebie jakieś novum. Człowiek zdefragmentaryzowany i pracujący na rozproszkowanych elementach świata zdecydowanie pełni rolę bierną, konsumenta, a nie twórcy.
Należy też dodać, że w „Ziemi obiecanej” także są prawa szczegółowe dotyczące pracowników najemnych. Prawa szczegółowe znajdują usprawiedliwienie w ramach specjalnej logicznej procedury Reymontowskiej, która jest widoczna w samej powieści. Logika usprawiedliwienia, polega na odnalezieniu praw ogólnych (lub jednego prawa ogólnego) w koniunkcji z warunkami, które należą do całego systemu (teorii) realizmu. Reymont postępuje tak, jakby prawa szczegółowe, a nawet ogólne, rzeczywiście istniały (były realne). Wiele jest tych warunków, które Reymont doprowadza do koniunkcji z prawami ogólnymi. Te warunki nazwałbym teoretycznymi, praktycznymi, empirycznymi, aproksymatywnymi, aksjomatycznymi. Są też inne, lecz nie będę ich tu wymieniał, ponieważ nie dążę do pełnej klasyfikacji elementów piękna, które składa się na powieść „Ziemia obiecana”.

Uwagi końcowe

Mozolnie odkrywamy rzeczy tej ziemi,
z trudem znajdujemy co mamy pod ręka
– a któż wyśledzi to, co jest na niebie?
Któż poznał Twój zamysł, gdyś nie dał Mądrości,
nie zesłał z wysoka Świętego Ducha swego? (Mdr 9,16)

U Reymonta jest całe bogactwo życia, są maszyny, barwniki, technologie, służba, dzieci, sieroty … Są całe galaktyki faktów, drobnych elementów. W całym jednak podejściu Reymonta fakty nie są traktowane pozytywistycznie: jako wydarzenia, które są rejestrowane. Reymont poddaje je ewaluacji8.
W moim rozumieniu piękno „Ziemi obiecanej” polega na obecności heurezy praw ogólnych. Prawa szczegółowe są skutkiem istnienia praw ogólnych oraz pewnych warunków. Twierdzę, że „Ziemia obiecana” to nowatorska aparatura poznawcza, a niezaledwie powieść, że to jest cała teoria faktu, zdarzeń, wydarzeń. Nazywam ją teorią warunków uszczegóławiających. One prowadzą nas od praw ogólnych do praw szczegółowych9.
Reymont był metafizykiem, ponieważ kierował się prawami ogólnymi. Z nich dochodził do licznych twierdzeń, np. o sile niszczenia przez kapitalizm rodzin, tradycji, norm moralnych. Reymont unikał oceny negatywnych zdarzeń w sensie kaznodziejstwa, prawienia morałów, jednakże nie w sensie systemowej ewaluacji: ocenia je ze stanowiska całego systemu, w którym najważniejsze są prawa ogólne. Reymont rozpoznał, że chaos musi niszczyć więzi społeczne, obyczajowe, zasady moralne. Zdał on sobie sprawę z tego, że sukces w przemysłowym świecie jest niszczący dla osobowości. Walka z tradycją jest w kapitalizmie nieunikniona.
Pasją Reymonta było rozpoznawanie. Miał on program zrozumienia kapitalizmu, czego Wajda w swym filmie nie wyczuł. Tego rozpoznawania nie można wykonać grzmiąc jak z ambony, wygłaszając oracje, kazania, mowy ku pokrzepieniu serc, metodą pouczania upadłych aniołów. Reymont postępował przeciwnie aniżeli poczynają sobie kierownicy duchowi Wielkiej Transformacji - patentowani dziennikarze, klasa polityczna, hierarchowie. Gdy mówię, że “Ziemia obiecana” to po prostu cała aparatura poznawcza, to chodzi mi o teorię warunków szczegółowych z zakresu (tzn. która dotyczy) ogólnych praw zarządzania (produkcją, przedsiębiorstwem, substancją biologiczną, gotówką, pieniędzmi, finansami). Najpierw musi być pomysł takiej stratyfikacji. Potem zjawiają się warunki szczegółowe. One mogą mieć swoją własną architekturę. Dopiero w sumie i z prawami ogólnymi zdolne są one reprezentować prawa szczegółowe. A te ostatnie „opracowują” dyrektywy, fakty, spotkania, pominięcia, koincydencje.
Wśród praw szczegółowych mamy w „Ziemi obiecanej” całe pakiety artystycznych obrazów, często w postaci dyskusji, dotyczące konfliktów. Nie są to konflikty tylko między osobami, nie są to tylko ‘zderzenia” - jednostkowe i tylko dotyczące jednostek. Są to wielkie problematy stosunku zekonomizowanych wartości systemu kapitalistycznego do tzw. tradycyjnych wartości etyki chrześcijańskiej, czyli po prostu etyki chrześcijańskiej. Część tej etyki należy do kazań, miłosiernego nauczania dobra, etc. Kłopot zjawia się wtedy, gdy weźmiemy pod uwagę, że chrześcijaństwo to też protestantyzm, który pogodził się z prymatem zysku w, wcześniej oddzielonej od etyczności religijnej, sferze działań publicznych, oraz prymatem nagiej skuteczności i praktyczności.
*
Skoro dotarliśmy już do problematyki etyki chrześcijańskiej życia codziennego, należą się tu pewne wyjaśnienia. Otóż mamy etykę chrześcijańską przedwojtyłowską i etykę chrześcijańską wojtyłowską, zaznaczoną w np. “Osoba i czyn”. „Przed” wskazuje tu raczej nie tyle na chronologię, ile na pewną odrębność logiczną. Obie się łączą, lecz druga uszlachetnia pierwszą. Ta druga nawiązuje do jadwiżanizmu, kopernikanizmu10, Włodkowica, Skarbimirza, Trąby, Ostroroga, nie wspominając o takich co, wedle nowego zadania Jana Pawła II (danego 10 stycznia 2001r.) rozumienia Jubileuszu w chrześcijaństwie, zuniwersalizowali majątki, czyli wrócili je prawowitym, pierwotnym właścicielom - myślę tu o Staszicu i Kościuszce, którzy uwłaszczyli uprawiających warsztaty rolne lub ich wykupili. Powiedziałbym, że istotą encyklik Jana Pawła II jest przebudowanie starych encyklik w duchu kopernikanizmu, czyli w duchu zasady współzmienniczości. Lecz jest jeszcze inne zagadnienie - związane z tradycyjnymi wartościami etyki chrześcijańskiej. To zagadnienie jest przedmiotem dramatycznych poszukiwań liberałów, atoli trzeba mieć na uwadze, że “rozwija” się, od ok. 30 lat, tzw. etyka biznesu. Etyka biznesu rozwija się w związku z tak rozumianą sferą poszukiwań, aby ożenić z kapitalizmem Biblię, zwłaszcza ożenić z kapitalizmem etykę chrześcijańską Nowego Testamentu11. Reymont i to zagadnienie dostrzegł i dał odpowiedź (negatywną).
“Ziemia obiecana” jest teorią umysłu naznaczonego. Reymont zaangażował środki artystyczne do zdiagnozowania kapitalizmu. Rozpoznawał on sens piękna i brzydoty - w kontekście społecznym, praw ogólnych oraz w odniesieniu do ogólnej kowariancji. Badał ludzką egzystencję i granice egzystencjalnego ujęcia życia. „Ziemia obiecana” może być przewodnikiem w analizie doświadczeń całego polskiego Cyklu Słonecznego De Manus Solis (1978-2000). Jest diagnozą systemu fuzji cywilizacji protestanckiej, cywilizacji konkretu z cywilizacją handlu (zysku). Piękno “Ziemi obiecanej” polega na zbadaniu przez Reymonta możliwości nieograniczonego jakoby hasania „osobowości używającej”, umysłu technicznego “współcześniaka”12. Nowatorstwo Reymonta bierze się z piękna polskiej myśli 1. analitycznej, 2. kowariantnej.
Zagadnienie piękna związane jest też z kontekstem społecznym. Nie ma piękna bezkontekstowego. Ale też jest związane z kowariancją i - po trzecie - z prawami. Być może, teoria piękna nie jest tak w ogóle całkowicie poza środkami pojęciowymi. Postulowałbym teorie piękna kontekstową, kowariantną i metafizyczną – w sensie metafizyki szczegółowej T. Grabińskiej. Przestrzegam jednak, że bez ogólnej kowariancji wszystko staje się liche, a nie piękne. Ostatecznie chodzi o symetrię13.

Przypisy do części I

1Por. W. Reymont, „Ziemia obiecana”, t. 1 i 2, Wyd. Dolnośląskie, Wrocław 1998; oraz T. Grabińska, „Problemy etyki przedsiębiorczości w ‘Ziemi obiecanej’ Władysława Reymonta”, Cosmos-Logos VI (2002) 87-95. Praca niniejsza jest obszernym rozwinięciem cytowanego artykułu T. Grabińskiej wraz z przytaczaniem jego fragmentów. Fragmenty te są wtopione w tekst pracy. Najlepsza ich identyfikacja będzie w oparciu o oryginalny tekst artykułu T. Grabińskiej, zamieszczony w Dodatku, za zgodą autorki.
2 Por. pojęcie umysłu chytrego w: A. Wierciński, „666: liczba imienia bestii”, Nomos 10 (1995) 5-29.
3 Por. S. Srokowski, „Anioł zagłady”, Wrocław 2001.
4 Por. Wierciński, „666…”; M. Zabierowski, „Wszechświat i metafizyka”, Warszawa-Wrocław 1998.
5 Por. G. L. Nierenberg, „Sztuka negocjacji jako metoda osiągania celu”, Wyd. Studio EMKA, Warszawa 1994.
6 Tzw. wolny rynek jest idealizacją wymiany handlowej i w popularnym przekazie medialnym służy celom ideologicznym nakłaniania do rzekomo czystej gry rynkowej. Por. T. Grabińska, „Etyczny kontekst pojęcia „przedsiębiorczość’”, Archeus 4 (2003) 141-177, a także kinetyczny model wolnego rynku w: M. Zabierowski. „Ile dobra ma najlepsza współczesna ideologia dobrej gospodarki?”, Res Humanae 8P (2000) 137-181.
7 Ogólna kowariancja, tzn. ogólna współzmienniczość, określa symetrię obiektu, która polega na zachowaniu jego tożsamości niezależnie od transformacji, którym jest poddawany.
8 O ewaluacji faktu por.: S. Kazimir, „Systemiczne i etyczne kategorie dziejów. Studium uniwersalistyczne II”, Cosmos-Logos IV (1997) 95-103; T. Grabińska, M. Zabierowski, „Aksjologiczny krąg solidarności”, Wrocław 1998; Experientia 9 (2003) 1-48.
9 Por. T. Grabińska, Realizm i instrumentalizm w fizyce współczesnej”, Wrocław 1992; „Od nauki do metafizyki”, Wrocław-Warszawa 1998.
10 Por. o jadwiżanizmie i kopernikanizmie np.: M. Zabierowski, „Wszechświat i kopernikanizm”, Ofic. Wyd. Polit. Wrocł., Wrocław 1997; S. Kazimir, „Jadwiżanizm a kopernikanizm”, Roczniki Naukowe PWSZ IV (2003) 91-100, Wałbrzych. Dedykując tę pracę fenomenowi De Manus Solis, który jako okres trwał od r.1978 do r. 2000 i będzie trwał do r. 2022, powiedziałbym też tak: „jako bez słońca światło świata być nie może”. Znajdujemy te słowa w książce „Życie i dzieło pijara księdza Stanisława Konarskiego”, Warszawa 2000/2001. Na dwa lata przed rozbiorami Andrzej Zamoyski napisał do Stanisława Konarskiego (s.19): „Wszyscy mówią o reformie Rzeczypospolitej i jej sobie życzą, lecz jako bez słońca światło świata być nie może, tak poprawienie rządów i rad bez poprawy obyczajów, a poprawa obyczajów bez religii, udać się żadną miarą nie mogą”. Rzeczypospolita jest również bytem ogólnym, nie tylko po protestancku konkretnym. Marysi dziękuję za popis umysłu niefrenicznego i przewidzenie 1 lipca 1997r. wypadnięcia króla z kolejko i namaszczenia króla w październiku 1997r. Na tym panowaniu zaciąży jednak zagłada matki.
Czyż do intelektualistów epoki 1989-2004 nie stosują się słowa Stanisława Konarskiego: „Bojaźń jakaś, lichość umysłów i podłość generalna opanowała wszystko”? I dalej: „Zda się, że u nas pamięć o Rzeczypospolitej osłabła, jakoby każdy obywatel kraju o niczym więcej [niż pogoń za pieniędzmi] myśleć nie powinien, tylko żeby jemu było dobrze”. W najpiękniejszej postaci kapitalizmu głosi się, że wszelkie postaci egoizmu są uzasadnione, bo jeśli tobie będzie dobrze, to i innym będzie dobrze. Teza ta bazuje na (nieostatecznej) ludzkiej skłonności do egoizmu, lecz ją napędza i instrumentalizuje do celów ideologicznych. Jest ona ściśle związana z kapitalistyczną zasadą niewidzialnej ręki rynku, nie wspominając o zasadzie maksymalizacji zysku. Problemy te wyjaśniałem w pracy “Ile dobra ma ideologia najlepszej gospodarki?”. Ponieważ nie wszyscy zrozumieli i pytają mnie: “ile?”, więc odpowiadam: zero. Świat, jeśli ma przetrwać, będzie musiał całkowicie zmienić podejście do pracy, płacy, życia – kapitalizm będzie musiał zniknąć.
11 Por. krytykę uprawiania etyki biznesu w: T. Grabińska, A. Ziółkowska, „O moralnych problemach kapitalizmu”, Roczniki Naukowe PWSZ IV (2003) 101-117, Wałbrzych.
12 Por. pojęcie współcześniaka w: A. Wierciński, „Dwa modele realizacji ‘Współcześniaka’”, The Pecularity of Man 4 (1999) 437-439.
13 Por. np.: T. Grabińska, „Kanony estetyczne modelowania przedmiotów zjawiskowych”, w: „Homo experimentator”, red. D. Sobczyńska, P. Zeidler, Wyd. Nauk. IF UAM, Poznań 2003, 237-254
więcej kwartalnik ( FUNDAMENTY )
Mirosław Zabierowski

Opublikowane jako: Filozofia — andrzej @ 08:54

© Copyright 2008 - Dolnoslaska Grupa Wspierania Biznesu. Wszelkie prawa zastrzeżone.

artykuły biznesowe Kontakt biznes i finanse faktura