KNS - Józef Majka
Wprowadzenie
Chrześcijaństwo jest religią i wszystkie jego cele, a także cała jego nauka skupia się wokół tego, co stanowi istotną treść posłannictwa Chrystusa i przyczynę Jego przyjścia na świat i co przekazał ustawionemu przez siebie Kościołowi, jako jego główną misję i posłannictwo, to jest wokół zbawienia każdego człowieka. Zbawienie to nie polega jedynie na wyzwoleniu z doczesnych nędzy i ucisków, ale przede wszystkim na wyzwoleniu z grzechu i odbudowie przyjaźni z Bogiem, zapewnieniu człowiekowi uczestnictwa w Jego naturze. Zbawienie ma więc charakter nie tylko religijny, ale nadprzyrodzony i eschatologiczny. Jest ono nadprzyrodzone nie tylko w swej istocie, ale także gdy idzie o środki, przy pomocy których może być osiągnięte.
Doskonałość ewangeliczna, której wzór dał nam Jezus Chrystus, obejmuje jednak całego człowieka i nie może być osiągnięta inaczej, jak tylko we wspólnocie z Chrystusem oraz w zjednoczeniu z braćmi. Istotę zbawienia stanowi Łaska Chrystusowa, ale przejawia się ono zarazem w czynnym i widzialnym wspólnocie Kościoła. Przez to współdziałanie wielu we wspólnocie Kościoła. Przez to współdziałanie wyznawców Chrystusa we wspólnocie z Nim i przy Jego pomocy realizuje się Kościół i zaczyna swoją obecność w rzeczywistości historyczno-społecznej stając się jednym z ważnych czynników jej kształtowania.
1.Ogranicza jedność doktryny chrześcijańskiej. Jakkolwiek więc Kościół ma cele ponaddoczesne i ponadczasowe, to jednak realizuje je w życiu ludzi, istniejących i działających w określonej rzeczywistości kulturowo-społecznej. Rzeczywistość ta ułatwia lub utrudnia mu osiąganie celów jego posłannictwa, ale i on również zaznacza się w tej rzeczywistości, wywiera wpływ na jej rozwój, jest niejako wtórnie powołany do tego, ażeby czynić świat bardziej ludzkim i bardziej chrześcijańskim. To „wtórne” powołanie jest zresztą tak ściśle związane z podstawowym, że jedno bez drugiego nie mogłoby być realizowane. Zachodzi bowiem między nimi swojego rodzaju sprzężenie zwrotne: kształtując człowieka na wzór Chrystusa w jego życiu osobistym wpływamy na kształt życia społecznego, które wszakże jest tworzone przez ludzi; czynienie zaś świata bardziej ludzkim ułatwia dzieło ewangelizacji, które przez poziom życia społecznego jest w dużym stopniu uwarunkowane. Także i wspólnota w Chrystusie, jakkolwiek ma przede wszystkim duchowy i nadprzyrodzony charakter, znajduje swój odpowiednik we współżyciu i współdziałaniu społecznym: przez nie się kształtuje i rozwija i w nim znajduje zewnętrzny wyraz. Uzasadnia nam to i wyjaśnia powtarzane często powiedzenie „chrześcijański znaczy społeczny”.
Problematyka społeczna przenika w związku z tym całość nauczania chrześcijańskiego i nie może być od niego oddzielona. To oddzielenie jest niemożliwe w podwójnym sensie: nie tylko w tym znaczeniu, że próba jej pomijania lub ograniczania doprowadziłyby do zubożenia, a nawet zafałszowania chrześcijaństwa, ale także wszelkie próby wyłączenia elementów społecznych z nauki chrześcijańskiej i skonstruowania jej jako odrębnej części, byłoby niebezpieczne i groziłoby również niebezpieczeństwem jej sparodiowania. Stąd o katolickiej nauce społecznej można i należy mówić jedynie w ścisłym kontekście z całą nauką ewangeliczną, podobnie jak z drugiej strony nie wolno jej odrywać od historyczno- kulturowego kontekstu epoki, w jakiej jest głoszona. Nie jest ona bowiem ani ponadczasową, często teoretyczną doktryną, ani też konkretnym programem społeczno-politycznym lub gospodarczo-ustrojowym, choć programy takie, mniej lub więcej cząstkowe i szczegółowe, były niejednokrotnie konstruowane. Jest ona zespołem twierdzeń i zasad w świetle których można i należy poszukiwać rozwiązań problemów dotyczących współżycia społecznego oraz działalności politycznej i gospodarczej .
Nie znaczy to, że w praktyce głoszone są jedynie zasady w oderwaniu od społecznego podłoża. Przeciwnie, nauka Kościoła, podobnie zresztą jak całe Pismo św., a zwłaszcza nauczanie samego Chrystusa, miała zawsze i ma także dzisiaj charakter praktyczno-duszpasterski. „Kościół- pisze Jan Paweł II – uważa za swoje zadanie stałe przypominanie o godności i o prawach ludzi pracy oraz piętnowanie takich sytuacji, w których bywają gwałcone, starając się przez to oddziaływać na bieg tych przemian, aby wraz z nimi dokonywał się prawdziwy postęp człowieka i społeczeństwa”.
Ten praktyczno duszpasterski charakter nauki Kościoła stawia przed jej historykiem szczególnie trudne zadania. Z jednej strony musi on pytanie, czy Kościół przez swą naukę ułatwia ludziom rozwiązanie ich palących w danym miejscu i czasie problemów życia społecznego, z drugiej natomiast strony stawia on sobie ustawiczne pytanie: czy Kościół w swoim nauczaniu pozostał wierny swoim zasadom, czy i w jaki sposób nauczanie Kościoła stanowi realizację jego zasadniczego posłannictwa, czy jest ono wypełnieniem dzieła ewangelizacji?
2. Koncepcja doktrynalna. Łączy się z tym pytanie, dotyczące samej koncepcji katolickiej nauki społecznej. Idzie nie tylko i nie tyle o samą nazwę, ale przede wszystkim o to, czy można w ogóle wyodrębnić naukę społeczną Kościoła z całości doktryny chrześcijańskiej. Spróbujmy rozważyć te zagadnienia po kolei. Najpierw gdy idzie o nazwę, to sprawa jest w jakimś sensie także geograficznie uwarunkowana. W strefie języków romańskich mówi się najczęściej o nauczaniu społecznym Kościoła, w strefie języka niemieckiego o katolickiej nauce społecznej, z tym jednak że „naukę” rozumie się tu jako „nauczanie”, w krajach anglosaskich natomiast używa się chętniej formuły „katolickie zasady społeczne”. U nas się nazywa „katolicka nauka społeczna” w pewnym nawiązaniu do encykliki Quadragesimo anno, gdzie Pius XI stwierdził, iż „pod wpływem wskazań i świateł encykliki Leona XIII powstała jakaś prawdziwa katolicka nauka społeczna, którą każdego dnia rozwijają i wzbogacają niezmordowane wysyłki tych doborowych ludzi, których nazwaliśmy pomocnikami Kościoła”. nie powinno ujść naszej uwagi to, że papież używa tu terminu „dyscyplina socialis catholica”, co sugeruję usystematyzowany zbiór treści, podczas gdy cała wypowiedź mówi o dynamicznym charakterze owej dyscypliny, jak również o wkładzie uczonych świeckich w jej rozwój.
Już z tych rozważań wynika, że nazwa nie jest obojętna dla samej koncepcji katolickiej nauki społecznej. Ci, którzy mówią o nauczaniu społecznym Kościoła wydają się podkreślać jedność doktryny katolickiej i kwestionować możliwość odrębnej systematyzacji problematyki społecznej wchodzącej w jej skład. Formuła „katolickie zasady społeczne” przemawia za potrzebą i możliwością wyodrębnienia i usystematyzowania samych podstaw nauczania społecznego, nie zaś tworzenia całościowych systemów społeczno-doktrynalnych, które wszakże musiałyby podlegać modyfikacjom wraz z rozwojem historyczno-społecznym.
Przyjmując formułę „katolicka nauka społeczna” opowiadamy się zatem za określoną jej koncepcją; twierdzimy mianowicie, że istnieje możliwość systematyzacji społecznej nauki Kościoła jako odrębnej dyscypliny o charakterze teoretyczno-praktycznym oraz że dyscyplina ta, jakkolwiek opiera się na pewnych niezmiennych zasadach, rozwija się i dopełnia, uszczegółowia i wzbogaca wraz z rozwojem rzeczywistości kulturowo-społecznej z jednej strony oraz nauk humanistycznych, zwłaszcza filozofii i nauk społecznych z drugiej. Rodzi się w związku z tym pytanie, jakie elementy składowe zawiera tak rozumiana dyscyplina i jaka jest jej struktura formalno-metodologiczna.
Katolicka nauka społeczna jest jako dyscyplina teologiczna, gdyż odwołuje się nie tylko do poznania rozumowego i doświadczenia życiowego, lecz także do objawienia chrześcijańskiego, które znajduje się u podstaw całego nauczania Kościoła. jest ona nauką teoretyczno-praktyczną, gdyż jakkolwiek obejmuje ona pogłębioną i wzbogaconą objawieniem wiedzę o człowieku i życiu społecznym, to jednak jej racja formalną jest racjonalność zbawienia, to znaczy zarysowanie takiego obrazu świata ten stawał się coraz bardziej ludzki. „W tym kierunku- pisze Jan Paweł II- prowadzi nas też niewątpliwie Sobór Watykański II, gdy tyle razy mówiąc o potrzebie tworzenia świata <
a) treści objawione, dotyczące koncepcji człowieka i jego podstawowych relacji do Boga, świata i innych ludzi oraz ich wspólnot, a także powołania człowieka i dróg, sposobów oraz środków jego realizacji;
b)treści filozoficzne, dotyczące samej problematyki, ale rozważanej w świetle rozumu i doświadczenia; najważniejszą rolę odgrywa tu konkretnie koncepcja natury ludzkiej oraz osoby i jej miejsca oraz roli we wspólnocie, ale także filozoficzna koncepcja społeczeństwa oraz cała doktryna o prawie naturalnym;
c) treści empiryczne, stanowiące wynik badań nauk zarówno humanistycznych (socjologia, ekonomia, psychologia i inne), jak przyrodniczych oraz technicznych, w takim stopniu, w jakim ich rozwój oraz technicznych, w takim stopniu, w jakim ich rozwój oraz stan może wywierać wpływ na działalność gospodarczą i życie społeczne;
d) treści historyczne w takim zakresie, w jakim wyniki badań nauk historycznych pozwalają na zrozumienie procesów społecznych i gospodarczych danej epoki oraz współczesności i o ile porównywanie instytucji oraz procesów społecznych w różnych okresach czasu pozwala na ich lepsze zrozumienie i ocenę.
3. Źródła i metoda. Wynika z tego, że katolicka nauka społeczna musi sięgać do różnych źródeł i korzystać z dorobku wielu dyscyplin naukowych o różnym charakterze, co w naukach praktycznych jest uprawnione, a nawet konieczne pod warunkiem pilnego przestrzegania zasad poziomu myślenia oraz prawideł języka właściwego każdej dyscyplinie, jak również systemu zasad i dyrektyw metodologicznych, jakimi kierować się winny nauki praktyczne.
Istnieje z natury rzeczy pewna analogia między strukturą metodologiczną nauk praktycznych, w szczególności praktycznych nauk humanistycznych a racjonalnymi metodami działania społecznego, czyli między uprawnionymi metodami opracowywania konkretnych dyrektyw działania i sposobami realizacji zasad życia społecznego w praktyce społecznej. Ogólną dyrektywę metodologiczną w tym zakresie formułuje Jan XXIII w encyklice Mater et Magistra następująco: „Zasady nauki społecznej wprowadza się zazwyczaj w życie w trzech etapach: najpierw bada się, jaki jest rzeczywisty stan rzeczy, następnie dokonuje się wnikliwej oceny tego stanu w świetle wspomnianych zasad, a wreszcie ustala się, co można i należy czynić, by podane zasady wprowadzić w życie odpowiednio do okoliczności miejsca i czasu. Te trzy etapy postępowania określa się nieraz słowami: <
Papież zaleca tu, jak widzimy, metodę, wypracowaną w praktyce działalności społeczno-wychowawczej w organizacjach młodzieżowych przez późniejszego kardynała J. Cardijna. Metoda ta upowszechniła się potem w niektórych naukach praktycznych, np. w pedagogice, jako sposób dokonywania syntezy wyników różnych dyscyplin naukowych, w celu wypracowania norm lub dyrektyw praktycznych. Nie jest to zresztą metoda nowa i niewiele odbiega ona od znanego arystotelesowskiego sylogizmu praktycznego, stosowanego w myśleniu etycznym jako sposób wypracowywania szczegółowych norm etycznych. Nie znaczy to, że jest to metoda łatwa i że ów na pozór prosty schemat myślowy nie może budzić wielu zastrzeżeń, zwłaszcza że jego stosowanie z zachowaniem wszystkich wymogów dyscyplin metodologicznej napotyka często na poważne trudności praktyczne, a przede wszystkim wymaga od badacza niemałego doświadczenia. Nie sposób nie wspomnieć tu także o zastrzeżeniach tych, którzy wszystkim naukom praktycznych odbierają rangę naukowości, ale to zależy także w dużej mierze od tego, jak konstruują oni definicję nauki.
Zagadnienia praktycznych nauk społecznych z metodologicznego punktu widzenia omówiliśmy na innych miejscu, tu interesuje nas metodyczna strona zadania, jakie stoi przed nami. Chcemy mianowicie zrekonstruować system społecznej nauki Kościoła w jego historycznym rozwoju, a więc z nauczania Kościoła w różnych etapach jego historii wydobyć treści społeczne i tak je usystematyzować, by wydobywać zarówno niezmienne zasady, na jakich nauczanie to się opiera, jak i różne formy aplikacji tych zasad w warunkach zmieniającej się rzeczywistości kulturowo-społecznej.
Sprawa jest o tyle, że nauczanie Kościoła miało i ma zawsze okazjonalny charakter, a jeżeli było ono w niektórych wypadkach ujmowane w pewne systemy, to i wtedy sposób tej systematyzacji był przecież historycznie uwarunkowany. W nauczaniu okazjonalnym nie zawsze eksponuje się zasady, choć zawsze ono takie zasady w sobie zawiera. Trzeba je więc z konkretnych treści i formuł wyinterpretować. Każda systematyzacja jest sformułowana w określonym języku; jest to język określonego systemu myślowego lub też danej epoki. Trzeba ją więc z tych językowych uwarunkowań niejako wyzwolić, ażeby całość mogła być wyrażona w jednolitym współczesnym języku, dostępnym dla dzisiejszego czytelnika, dla niego zrozumiałym. Jednocześnie należy dzisiejszemu czytelnikowi umożliwić, a nawet ułatwić jakieś zrozumienie epoki, w której się nauczanie Kościoła dokonywało. Pozbawienie go bowiem właściwego mu kontekstu mogłoby je pozbawiać wszelkiego sensu.
Pierwszym zagadnieniem, wymagającym tu rozważenia jest sprawa materiałów, które stanowią dla historyka doktryny społecznej Kościoła podstawowe źródła, a zatem i przedmiot bezpośredniej analizy treściowej. Chodzi konkretnie o te teksty i ewentualne fakty, w których wyraża się i zawiera nauczanie społeczne Kościoła, nawet o te, które stanowiły źródła dla tego nauczania, a w konsekwencji pomagają w lepszym jego zrozumieniu. Są to dla badacza doktryny materiały podstawowe, ale nie jedynie. Musi on bowiem dla zrozumienia i zarysowania tła historyczno-społecznego i doktrynalno-kulturowego sięgać także do innych materiałów historycznych użytecznych dla historyka oraz ewentualnych opracowań. Tym drugim rodzajem materiałów nie będziemy się tu zajmowali, chcemy natomiast zatrzymać się na chwilę nad materiałami podstawowymi, stanowiącymi niejako bezpośrednie źródła dla historyka doktryny. Nie jesteśmy tu w stanie wymienić ich wszystkich i nie o to nam w tej chwili chodzi. Podejmiemy natomiast próbę pewnej ich klasyfikacji oraz charakterystyki.
1. Na pierwszym miejscu wśród źródeł należy wymienić same źródła objawienia, to znaczy Pismo św. I Tradycję pierwotnego Kościoła, które ze względu na sposób ich wykorzystania jako źródeł, należy rozważać w potrójnym niejako wymiarze. Korzystamy z nich najpierw jako za źródeł doktrynalnych, to znaczy dowiadujemy się, jaka była w owym czasie faktycznie nauka Synagogi, a potem Kościoła w sprawach społecznych. Analizujemy je i interpretujemy w kontekście historyczno-kulturowym, ażeby wydobyć istotny sens tego nauczania i spróbować ująć go w jakiś system treściowy. Są one jednak równocześnie źródłem historycznym, w którym znajdujemy wiele informacji na temat tego właśnie kontekstu historycznego i kulturowego. W tym jednak wypadku jest to jedno z wielu źródeł, jakimi posługuje się każdy historyk. Pismo św. i Tradycja wczesnego Kościoła były jednak zawsze i są źródłem doktrynalnym dla Kościoła Nauczającego i badając nauczanie Kościoła, analizując teksty różnych dokumentów, w których nauczanie to jest wyrażone i zawarte, winniśmy stale konfrontować je z owymi podstawowymi źródłami doktrynalnymi i dostrzegać sposób ich reinterpretacji w różnych okresach historycznych i etapach rozwoju kulturowego. Bez uwzględnienia tego związku całego nauczania społecznego Kościoła z podstawowymi źródłami objawienia interpretacja tego nauczania byłaby niekompletna. Dotyczy to w szczególności pism Ojców i Doktorów Kościoła, którzy są w jednakowym stopniu świadkami nauczania, jak i reprezentantami epoki, w której żyją i działają.
2. Źródłami reprezentatywnymi dla nauki Kościoła w poszczególnych okresach jego historii są dokumenty soborów i synodów. Zgromadzenia te określały bowiem samoświadomość Kościoła w danym czasie, a ich dokumenty stanowią jej autorytatywny wyraz. Ponadto wywierały one bardzo wielki wpływ na późniejsze nauczanie i życie wewnętrzne one bardzo wielki wpływów na późniejsze nauczanie i życie wewnętrzne Kościoła. na soborach i synodach rodziło się ponadto prawo kanoniczne, a w każdym razie na nich doznawało ono swojego rodzaju weryfikacji i aprobaty. W powstawaniu bowiem prawa niemałą rolę odgrywały także prejudykaty i dlatego obok dokumentów soborów i synodów należ tu wymienić również zestawienia czy zbiory prejudykatów, zwłaszcza te które weszły do tzw. Corpus iuris cananici . należy tu też wymienić inne dokumenty, regulujące wewnętrzne życie Kościoła i jego poszczególnych wspólnot, jak dokumenty liturgiczne, to znaczy zbiory przepisów liturgicznych oraz modlitw, przeznaczonych do odnawiania w publicznym życiu Kościoła oraz reguły i konstytucje zakonów i innych wspólnot religijnych.
3. Trzeci rodzaj dokumentów nazwalibyśmy dokumentami duszpasterskimi, gdyż stanowią one narzędzia bezpośredniej ewangelizacji. Mamy na myśli przede wszystkim wypowiedzi Kościoła Nauczającego w ścisłym tego słowa znaczeniu, a zatem papieży i biskupów. Dotyczy to przede wszystkim indywidualnych i zbiorowych listów pasterskich biskupów oraz dokumentów pastoralnych Stolicy Apostolskiej, zwłaszcza synagogach bezpośrednio przez papieży, a więc encyklik, adhortacji, manu propio, listów apostolskich, konstytucji apostolskich, a także przemówień samych papieży wygłaszanych przy różnych okazjach. Dokumentami szczególnego rodzaju wydają się być ostatnio materiały Synodu Biskupów, w których należy wyraźnie odróżnić materiały robocze od dokumentu, który jest niejako wynikiem prac synodu przybiera postać dokumentu papieskiego o randze adhortacji apostolskiej.
4. Ostatni wreszcie rodzaj materiałów do wykorzystania w naszych badaniach i rozważaniach, to dorobek uczonych katolickich, teologów, filozofów i socjologów oraz ekonomistów, o których wkładzie w rozwój katolickiej myśli społecznej pisze Pius XI. Ich dorobek i nauczanie ma wprawdzie zupełnie inny autorytet niż nauczanie Kościoła Nauczającego, ale stanowią oni niewątpliwie grono ludzi, posiadających określony autorytet w Kościele, gdyż spełniają oni tu określoną funkcję. Jan Paweł II mówi nawet o specjalnym powołaniu i stara się je określić: „jest powołaniem teologów i wszystkich ludzi nauki w Kościele, ażeby łączyli wiarę z wiedzą i mądrością, aby przyczyniali się do ich wzajemnego przenikania”. Jest to oczywiście szczególny udział w prorockiej funkcji Kościoła. Wchodzi tu w grę dorobek wszystkich uczonych Kościoła, jacy działali w całej jego historii.
Wielu autorów, piszących o rozwoju katolickiej nauki społecznej, łączy jej powstanie z tzw. „kwestią społeczną” XIX wieku i ogranicza się do przedstawienia nauczania Kościoła oraz dorobku uczonych katolickich z okresu co najwyżej ostatnich dwustu lat. Dzieje się tak, pomimo że istnieje w literaturze światowej wiele monografii, dotyczących nauki społecznej zawartej w Piśmie św. oraz w nauczaniu Ojców Kościoła, a nawet szerszych opracowań obejmujących całość nauczania społecznego młodego Kościoła. Są też opracowania nauki społecznej niektórych autorów scholastycznych, zwłaszcza św. Tomasza z Akwinu. Pierwszą próbę całościowego przedstawienia rozwoju społecznej nauki Kościoła, począwszy od źródeł biblijnych aż po czasy współczesne, podjął biskup Stefan Wyszyński, jako wykładowca katolickiej nauki społecznej na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.
Nie jest to tylko problem „ilościowy”, ani nawet sprawa aktualności doktryny. Idzie tu o samą koncepcję społecznego nauczania Kościoła, o to mianowicie. Czy jego nauka społeczna stanowi integralną część tego nauczania, czy też wypowiedzi Kościoła na tematy społeczne mają jedynie interwencyjny charakter. Pytanie należy zresztą postawić szerzej i głębiej. Należy mianowicie w konsekwencji zapytać, czy katolicka nauka społeczna jest i ma być wielostronnie rozbudowaną teorią życia społecznego, opierającą się na podstawach filozoficzno-teologicznych chrześcijaństwa, czy też jedynie zespołem aktualnych wskazań Kościoła, zaleceń dla wiernych, którzy znaleźli się w trudnej, złożonej sytuacji społecznej.
4. Moc wiążąca. Odpowiedź na to pytanie rzutuje na sposób rozwiązania następnego, dotyczącego charakteru oraz mocy wiążącej tego nauczania i dlatego wymaga szczegółowego rozważenia. Należy przede wszystkim wyraźnie odróżnić podstawowe koncepcje i wynikające z nich zasady, stanowiące niezmienny element katolickiej nauki społecznej, od tego, co nazywa się niekiedy wskazaniami Kościoła. pierwsze były, są i muszą być głoszone zawsze, gdyż stanowią integralną część nauki chrześcijańskiej. Drugie są wnioskiem z pierwszych oraz z przesłanek, jakich dostarcza nam analiza rzeczywistości społecznej i muszą być modyfikowane w zależności od tej zmiennej przecież rzeczywistości. Są one i muszą być głoszone wtedy, kiedy rzeczywistość ta wymaga naprawy, reformy, interwencji ze strony Kościoła jako stróża moralności, odpowiedzialnego za prowadzenie ludzi do zbawienia.
Nie ulega wątpliwości, że Kościół głosił zawsze naukę o godności człowieka, jego powołaniu społecznym i nadprzyrodzonym oraz o zasadach współżycia społecznego. W tym sensie katolicka nauka społeczna jest integralną częścią nauki chrześcijańskiej. Kościół prowadził zawsze działalność proroczą wskazując na zło, jakie szerzy się wśród ludzi, napominając wszystkich, począwszy od monarchów i władców a kończąc na prostaczkach oraz udzielając swoim wyznawcom w konkretnych wypadkach szczegółowych wskazań, dotyczących rozwiązania aktualnych problemów oraz postaw, jakie powinni zajmować katolicy wobec wartości, dążeń i działań w sferze społecznej, politycznej oraz gospodarczej.
Te szczegółowe napomnienia i wskazania nie układały się wprawdzie w jakiś określony system teoretyczny, ale pozostawały zawsze w ścisłej łączności z zasadami i stanowiły ich szczegółową aplikację. Rozważne więc w łączności z nimi są integralną częścią tego systemu, jaki stanowi całość nauki chrześcijańskiej. Jakkolwiek zatem prawdą jest, że w ciągu ostatnich dwóch wieków wraz z rozwojem nauk humanistycznych i wzrostem zainteresowania problematyką społeczną i gospodarczą podejmowane są raz po raz próby skonstruowania chrześcijańskiego systemu nauk społecznych i próby te znajdują potem wyraz w nauczaniu Kościoła, zwłaszcza Stolicy Apostolskiej, to jednak nie można powiedzieć, że katolicka nauka społeczna dopiero wtedy się zaczyna. Prawdą jest także, że poddając analizie nauczanie społeczne Kościoła od jego zarania i konfrontując je zarówno z systemem zasad, jak i systemem nauk społecznych, jakie się potem rozwinęły, można zrekonstruować pewną systematyczną całość nauczania społecznego Kościoła od jego zarania i ukazać, jak i pod wpływem jakich okoliczności całość ta rozwija się i dopełnia. Pozwoli nam to równocześnie lepiej zrozumieć oraz ocenić nauczanie współczesne. Bez tej historycznej perspektywy niełatwo byłoby w pełni zrozumieć nie tylko jego treść, ale przede wszystkim jego charakter. Dotyczy to także w szczególności jego mocy wiążącej, rodzaju i zakresu zobowiązań, jakie powstają po stronie jego odbiorców.
Problem mocy zobowiązującej nauczania Kościoła w sprawach społecznych i gospodarczych rodzi się stąd, że są to w zasadzie sprawy doczesne, na które z natury samego Kościoła, powołanego do kontynuacji zbawczej misji Chrystusa, nie rozciąga się jego władza, bo ni mieści się to w jego zadaniach. Wynika to zresztą z samych wypowiedzi Jezusa , który wyraźnie zmierza do budowania Królestwa nie z tego świata. Byli wprawdzie tacy, którzy utrzymywali, że Chrystus „szelką władzę na niebie i na ziemi” przekazał swoim uczniom, ale Kościół tych opinii nie podtrzymuje i nie przypisuje sobie bezpośredniej, to znaczy wynikającej z jego natury i podstawowego celu, władzy w sprawach doczesnych. Władza ta przysługuje państwu i innym autorytetom świeckim.
Mówiąc o władzy, należy tu wyraźnie rozróżnić władzę nauczania od władzy kierowania. Kościół, jak każda społeczność widzialna, nie może obyć się bez władzy i władza kierowania Kościołem, przysługująca hierarchii kościelnej, ma charakter zewnętrzny w odróżnieniu od kierowania sumieniami ludzkimi, która ma charakter wewnętrzny (forum internum).
Chodzi nam w tej chwili przede wszystkim o władzę nauczania, gdyż nauczanie Kościoła ma charakter autorytatywny, to znaczy zobowiązujący głoszący do tego, ażeby głosili nie własne opinie, ale tylko wzbogaconą; ci natomiast, którym nauka jest głoszona są zobowiązani do jej przyjęcia ze względu na autorytet Kościoła.
Rodzi się jednak pytanie, jaki rodzaj autorytetu przysługuje Kościołowi Nauczającemu, gdyż od tego zależ rodzaj zobowiązania, które na tym tle może powstać. Nie idzie tu rzecz jasna o autorytet osobisty, jakim dysponują uczeni i mędrcy, choć wielu ludzi w Kościele może takim autorytetem dysponować. Nie chodzi też jedynie o autorytet społeczno-instytucjonalny, przysługujący różnym „szkołom” i środowiskom naukowym oraz instytucjom społecznym ze względu na ich wielowiekowy dorobek myślowy, choć dorobkiem takim Kościół niewątpliwie dysponuje. Mówimy tu w pierwszym rzędzie o autorytecie religijnym, wynikającym nie tylko stąd, że Kościół dysponuje depozytem wiary, pochodzącym z Objawienia, lecz także z jego otrzymanej bezpośrednio od Chrystusa misji nauczania, a więc nie tylko przechowywania owego depozytu i jego interpretacji, lecz także głoszenia wszystkim dobrej nowiny o zbawieniu. Przyjęcie tej nauki jest właśnie warunkiem zbawienia; jest też jednym z podstawowych elementów odpowiedzi człowieka na apel miłości, skierowany do niego przez miłosiernego Boga. Nie przyjęcie tego apelu i brak odpowiedzi, jakiej Bóg oczekuje, jest wzgardą okazaną Stwórcy przez Jego stworzenie, jest co więcej, wzgardą okazaną Jego zbawczej miłości.
Kościół głosi więc swoją naukę o zbawieniu autorytatywnie i ludzie są obowiązani przyjmować ją jako warunek zbawienia, do którego są wezwani. Dotyczy to, rzecz jasna, tych wszystkich podstawowych tez katolickiej nauki społecznej, które stanowią część składową doktryny wiary oraz nauki moralności, a zatem i podstawowych zasad i nakazów moralnych, dotyczących życia społecznego i gospodarczego, a także politycznego. Są to bowiem sprawy, od których zależy zbawienie człowieka, realizujące się przecież w życiu społecznym „Człowiek w całej prawdzie swego istnienia i bycia osobowego i zarazem <
Inaczej się jednak sprawa przedstawia odnośnie do wskazań Kościoła w sprawach społecznych, gospodarczych czy politycznych. Zajmowanie się tymi sprawami nie jest bezpośrednim celem, ani też nie należy zadań Kościoła, wynikających z jego misji. Kościół nie posiada tu więc bezpośredniej władzy ani bezpośredniego autorytetu religijnego, bo nie są to sprawy religijne. Jest jednak wiele doktryn społecznych, politycznych i gospodarczych oraz wiele praktycznych rozwiązań problemów w tych trzech dziedzinach życia, które już to opierają się na ewidentnie błędnych założeniach, już to głoszą błędne zasady, już to stanowią rozwiązania naruszające w rażący sposób uprawnienia osób ludzkich i stwarzające sytuacje, w których zachowanie prawa moralnego, a w konsekwencji i zbawienie człowieka staje się bardzo trudne lub wprost niemożliwe, a w każdym razie wymaga od człowieka bohaterstwa. W takich wypadkach Kościół wypowiada się o tych sprawach nie ze względu na ich doczesny charakter, lecz z uwagi na interes zbawienia, na dobro ludzi, którzy do tego zbawienia są powołani. Kodeks prawa kanonicznego stwierdza, że Kościół ma prawo i obowiązek interwencji wtedy, kiedy postępowanie ludzkie lub zasady, które zmierzają do jego regulowania noszą na sobie znamię grzechu (ratione peccati)
Zatem władzy kościelnej jako podmiotowi nauczania i napominania podlega bezpośrednio sam moment religijny i moralny sprawy, jej zaś aspekty społeczne, gospodarcze, polityczne, czy zgoła techniczne – tylko pośrednio. Jeżeli więc Kościół określa jakiś kierunek, czy jakąś naukę o charakterze społecznym, gospodarczym czy politycznym czy politycznym, czy nawet jakąś technikę (np. zapobiegania ciąży), a także jakąś decyzję (np. ustawę, zrządzenie, zalecamy sposób postępowania) jako niegodziwą, sprzeczną z prawem naturalnym, czy objawionym nakazem Bożym, to każdy katolik jest obowiązany w swoim sumieniu podporządkować się temu orzeczeniu. O ile natomiast jakaś sprawa nie narusza prawa Bożego naturalnego lub objawionego i nie ma związku z nadprzyrodzonym powołaniem człowieka oraz jego realizacją, Kościół nie jest kompetentny do orzekania o niej.
Stwierdzenie autorytatywnego charakteru wypowiedzi nauczycielskich Kościoła oraz jego mocy wiązania ludzi w sumieniu rodzi pytanie, dotyczące ich nieomylności. Zagadnienie jest bardzo rozległe i złożone. Ażeby je jednak nieco uprościć, spróbujemy je bardziej skonkretyzować: czy wypowiedzi zawarte w encyklikach społecznych papieży są nieomylne? Nauczanie poprzez encykliki, jakkolwiek ma uroczysty charakter, jest zwyczajnym nauczaniem Kościoła (magisterium ordinarium) i nie może być porównane z nieomylnymi deklaracjami czy to soborów, czy papieży. Nie przysługuje im więc ten typ nieomylności, jaki przypisujemy wspomnianym deklaracjom.
Nie są też encykliki narzędziami ogłaszania nowych dogmatów lub definiowania ścisłego przedmiotu wiary w takim jednak stopniu, w jakim zawierają prawdy skądinąd należące do depozytu wiary lub wnioski z nich wyprowadzone i w takim zakresie, a jakim papież jako autor encykliki potępia błędy i przedstawia im naukę Kościoła domagając się jej przyjęcia, winny one być przyjęte przez wszystkich katolików i są oni do tego obowiązani w sumieniu. Nie znaczy to jednak, że każde zdanie zawarte w encyklice ma jednakowy walor imperatywny. Jest tam szereg opinii, którym takiego waloru nie chcieli nadawać, są także zalecenia, wyraźnie sformułowane w sposób fakultatywny i tak też powinny być odczytane i przyjęte.
Przytoczymy dla przykładu dwa takie sformułowania przeciwstawnym niemal charakterze z encykliki Quadragesimo anno. Kiedy papież mówi, że należy zawierać z robotnikami umowę spółkową, używa sformułowania: „uważamy za bardzo wskazane, by umowa o najem pracy była w granicach możliwości uzupełniona umowa spółkowa”. Sformułowanie jest bardzo wyraźne fakultatywne. Inaczej przedstawia się sprawa, kiedy idzie o konieczność pracy matek poza domem: „ A jest strasznym nadużycie, które za wszelką cenę należy usunąć, jeśli matki z powodu szczupłości zarobków ojca muszą szukać pracy poza domem”. Poszczególne zalecenia należy zatem tak odczytać, jak one zostały sformułowane i przypisać im taką moc wiążącą, jaką chcieli im nadać ich autorzy. Nie wszystko zatem, co „jest w encyklice”, ma jednakowy charakter i jednakową moc wiążącą ludzkie sumienia.
5. Ewolucja doktrynalna. Pozostaje nam do rozważenia jeszcze jedno z zagrożeń wstępnych: jakie są elementy składowe katolickiej nauki społecznej jako dyscypliny naukowej, którą będziemy się starali zrekonstruować z badanego dorobku nauczania kościoła i badań uczonych katolickich i jaka jest, względnie powinna być, metodologiczna struktura tak pomyślnej dyscypliny?
Pierwszego z tych zagadnień dotykaliśmy już w tym rozważaniu niejednokrotnie z różnych punktów widzenia, tu idzie jedynie o zastanowienie się nad tym, jak z tych różnych przecież z gnozeologicznego i metodologicznego punktu widzenia elementów składowych może powstać jedna całość praktycznej dyscypliny naukowej. Formuła voir-juger-agir wszystkiego nam tu nie wyjaśnia, bo najpierw jest to formuła dość ogólna, a ponadto jest ona zalecana jako metoda działania duszpasterskiego; rodzi się więc pytanie, czy i w jaki sposób metoda ta jest również metodą myślenia naukowego, jakich ewentualnie wymaga tu ona precyzacji i uzupełnień.
Problem charakteru katolickiej nauki społecznej, a nawet jej egzystencji jako oddzielnej dyscypliny naukowej były w ostatnich dziesiątkach lat dość żywo dyskutowany i choć zajmowaliśmy się już nim z pewnego punktu widzenia gdzie indziej, wypadnie się, że nie od rzeczy będzie, zwłaszcza w kontekście tej pracy, spojrzeć na to zagadnienie najpierw w perspektywie historycznej.
Związek między rzeczywistością a powinnością, porządkiem ontologicznym a moralnym jest niewątpliwie charakterystyczną cechą myśli młodego chrześcijaństwa. Związek ten nie jest wprawdzie metodologicznie dopracowany a filozoficznego punktu widzenia (nie jest zresztą ostatecznie dopracowany do dnia dzisiejszego), ale też myślenie chrześcijańskie owego czasu nie jest przede wszystkim myśleniem filozoficznym lecz teologicznym, religijnym. Z uwzględnieniem owego religijnego porządku rzeczy, to znaczy praktycznego stosunku osoby ludzkiej do Boga, jest możliwa pełna interpretacja zarówno problemu godności osoby ludzkiej, jak i jej otwarcia na inne osoby, ich współdziałanie w dążeniu do dobra. Ten system przenikania teologii oraz myślenia teologicznego (może nawet tylko religijnego) do problematyki filozofii człowieka społeczeństwa jest właściwy całemu wczesnemu chrześcijaństwu aż po dojrzałe średniowiecze, aż po Tomasza z Akwinu.
Chrześcijaństwo owych czasów staje także wobec palących problemów praktycznych, wobec potrzeby reformy schorzałych instytucji społecznych, takich jak rodzina, państwo, praca i niewolnictwo, własność i bogactwo itp. Stoją więc przed nim dwie grupy problemów: problemy podstawowe i problemy praktyczne. Pierwsze z nich usiłuje się rozwiązywać głównie na płaszczyźnie teologii, drugie natomiast w sferze myślenia i oddziaływania moralnego, ale między pierwszą a drugą grupą problemów istnieje zawsze ścisły związek. Zmierza się zawsze do zachowania ściślej spójności między myśleniem teologicznym a postępowaniem moralnym.
W średniowieczu na czoło zagadnień społecznych wysuwa się problematyka ładu społecznego i politycznego. Obok teologii w budowaniu teoretycznych podstaw tego ładu bierze udział filozofia. Jako klasyczny przykład można wymienić tomaszową koncepcję universi, a cały porządek społeczny, uniwrsatas humana stanowi element składowy owego powszechnego ładu o hierarchicznym układzie. Problemy szczegółowe, których lista ulega zmianie (własność, lichwa, cena, umowy gospodarcze itp. )rozwiązywane są również na płaszczyźnie etyki, posługującej się dość często kategoriami prawnymi odpowiednio zmodyfikowanymi.
W czasach nowożytnych następuje, i to zarówno u scholastyków, jak i u humanistów, dalsze oddalenie problematyki społeczno-gospodarczej od teologicznej, nie dochodzi jednak do całkowitego jej oddzielenia ani u scholastyków, ani nawet u humanistów, a tym bardziej u reformatorów. To oddzielnie powoduje także zachwianie konsekwencji, zawartości budowanych systemów. Narasta bowiem i rozszerza się zasięg materiałów obserwacyjnych, a nie ma jeszcze ani precyzyjnych metod obserwacji, ani tym bardziej dopracowanych metod analizy ich wyników.
Przemiany społeczne, gospodarcze i polityczne, jakie zaznaczały się w XVII wieku XIX i XX, zmusił Kościół do pilniejszego studiowania problematyki społecznej i do częstego zabierania głosu w tych sprawach. Niemal równocześnie dostrzega się powstawanie coraz to nowych ideologii politycznych, mających uzasadnić dokonujące się przemiany; z drugiej strony powstają i, pomimo niemałych trudności wzrostu, rozwijają się nauki humanistyczne, zwłaszcza społeczne, takie jak ekonomia, socjologia, politologia i inne musiało to wywrzeć wpływ na rozwój katolickiej nauki społecznej, gdyż z jednej strony trzeba było dokonać oceny powstających ideologii w świetle podstawowych koncepcji i niezmiennych zasad, z drugiej natomiast należało sięgnąć do metod wypracowanych w naukach humanistycznych, ażeby raz po raz podejmować próby analiz i diagnoz dokonujących się przemian.
Sama wreszcie katolicka nauka społeczna musiała podjąć próbę swego samookreślenia i odnalezienia swego miejsca wśród innych dyscyplin teologicznych i społecznych.
W dyskusjach nad charakterem katolickiej nauki społecznej jako dyscypliny naukowej określa się ją jako teologiczną naukę praktyczną, której przedmiotem materialnym jest człowiek w jego współżyciu i współdziałaniu z innymi ludźmi. Jej przedmiot formalny jest oczywiście wspólny z wszystkimi dyscyplinami teologicznymi czyli racja zbawienia, a więc dążenie człowieka do Boga i uczestnictwo w życiu Bożym.
Tak rozumiana nauka wypowiada trzy rodzaje twierdzeń, które zespala w jedną systematyczną całość uwzględniając każdorazowo zarówno źródła, jak i charakter poznawczy każdego z nich:
a) twierdzenia dotyczące istoty związków, jakie zachodzą między działalnością człowieka w świecie (społeczną, polityczną, gospodarczą, kulturową) a jego dążeniem do Boga i uczestnictwem w życiu Bożym, a także tezy dotyczące społecznej natury człowieka, jego godności osobowej i jego naturalnych uprawnień; są to twierdzenia o charakterze filozoficznym i teologicznym;
b) twierdzenia wyrażające krytyczną analizę istniejącej rzeczywistości społecznej, to znaczy działań, zachowań i postaw ludzi w określonych sytuacjach społecznych; są to twierdzenia o charakterze analitycznym, diagnostycznym, a niekiedy także prognostycznym; dochodzi się do nich przy pomocy metod wypracowanych przez szczegółowe nauki społeczne, ale także korzysta się z wyników badań tychże nauk; diagnoza natomiast opiera się nie tylko na opisie istniejącego stanu rzeczy i formułowaniu zachodzących prawidłowości, ale zawiera również ocenę sformułowaną w świetle narmatywów, zaczerpniętych z pierwszej grupy twierdzeń, w szczególności w świetle zasad i norm etycznych;
c) zalecenia i wskazania Kościoła pod adresem swoich członków, a niekiedy i wszystkich „ludzi dobrej woli”; zalecenia te dziś są niekiedy kwestionowane, gdyż się kompetencję Kościoła w sprawach społeczno-gospodarczych i politycznych; zwracaliśmy już uwagę na to, że Kościół jest niewątpliwie kompetentny w sprawach wiary i moralności i w takim zakresie, w jakim wskazania te dotyczą właśnie moralności, nie mogą one być kwestionowane; im bardziej są natomiast szczegółowej techniczne (w sensie socjotechniki, czy też techniki ustrojowej), tym poważniej kwestionuje się kompetencję Kościoła w tym względzie.
W świetle tych rozważań widać dość wyraźnie, że w ciągu ostatnich niespełna dwustu lat dokonała się w związku z ogólnymi przemianami społecznymi i naukowymi pewna zmiana charakteru katolickiej nauki społecznej, zwłaszcza ze względu na konieczność odwoływania się do wyników badań empirycznych lub też dokonywania analiz empirycznych. Zmiana ta wydaje się być tak wyraźna i zasadnicza, że można mówić o dwóch okresach w rozwoju katolickiej nauki społecznej. Dlatego też rozważania nasze dzielimy na dwie części.
Zmiana ta nie jest tak głęboka, ażeby można mówić o powstaniu całkowicie nowej dyscypliny. Istnieje tu bowiem bardzo wyraźna ciągłość zarówno merytoryczna, jak i metodyczna, gdyż zasadniczy system rozumowania pozostaje ten sam, a następuje jedynie wzbogacenie metod analizy i diagnozy ze względu na szybkość przemian i dzięki możliwości współpracy z nowo powstającymi naukami społecznymi.
Więcej w kwartalniku FUNDAMENTY